Okolice zachodu


reportaż autorski / środa, Czerwiec 15th, 2016

Niewielkie miasto schowane w cieniu większego. Okolice zachodu. Zakochani, wieczorne nabożeństwo i chłodne dłonie.

Na ulicach, w bramach i na zdjęciach spokój. Samochód przejeżdża główną ulicą raz na pół godziny, a może rzadziej. W boczną uliczkę, tę oświetloną słońcem wchodzi para. Oboje są zajęci sobą. Młodzi, uśmiechnięci, zakochani. Po placach, fasadach domów rozlewa się słońce. Czuję ciepło na twarzy, choć marzną mi palce. Z kościoła dobiegają dźwięki nabożeństwa. Wydaje się że większość mieszkańców modli się w świątyni. Tylko młodzi na rowerach zakłócają ciszę tego wieczoru, ale ta aberracja trwa tylko kilkadziesiąt sekund. Piłka obijana przez inną grupę o ścianę w nierównomiernym rytmie również nie przeszkadza. Smakuję wczesnowiosenny wieczór. Gonię ostatnie promienie słońca, coraz słabiej akcentujące interesujący mnie fragment muru. Później kolory zaczynają blednąć. Robi się niebiesko-szaro. Tak jak lubię. Ja już jednak skończyłem. Jadę do lasu. Dawno nie byłem tam po zachodzie słońca.

mtycz

mtycz1

mtycz9

mtycz11

mtycz5

mtycz3

mtycz2

mtycz14

mtycz13